top of page

Czy moje dziecko naprawdę ma wybór?​​

​

„Chcesz już kończyć?”
„Idziemy się kąpać?”
„Założysz kurtkę?”
„Chcesz teraz iść do szkoły?”

​

Takie pytania padają codziennie. Często zupełnie automatycznie.

Tylko co się stanie, jeśli dziecko odpowie: NIE?

 

Czy naprawdę może nie skończyć?
Nie iść się kąpać?
Nie założyć kurtki?
Nie pójść do szkoły?

​

Jeśli odpowiedź brzmi: „nie, i tak musi to zrobić”, to tak naprawdę nie pytaliśmy dziecka o jego decyzję. Daliśmy mu pozorny wybór.

​

Wybór oznacza, że każda odpowiedź jest możliwa

Jeżeli pytam:

„Chcesz jabłko czy banana?”

to muszę być gotowa zarówno na jabłko, jak i na banana.

​

A jeśli pytam:

„Chcesz jeszcze?”

muszę brać pod uwagę również odpowiedź:

„Nie. Koniec.”

​

To wydaje się oczywiste. A jednak w codziennych sytuacjach bardzo łatwo zapomnieć, że pytanie nie jest tylko formą językową.

​

Pytanie o wybór jest obietnicą, że odpowiedź drugiej osoby będzie miała znaczenie.

​

Dotyczy to wszystkich dzieci, ale w przypadku osób korzystających z AAC jest to szczególnie ważne.

Dziecko często wkłada dużo wysiłku w to, żeby przekazać swoją odpowiedź: wskazać symbol, odnaleźć słowo na komunikatorze, wykonać gest, spojrzeć w odpowiednie miejsce czy w inny sposób pokazać swoją decyzję.

 

Jeżeli po tym wszystkim słyszy:

„No wiem, że nie chcesz, ale musimy…”

to warto się zastanowić: po co właściwie pytaliśmy?

​

AAC nie oznacza, że dziecko decyduje o wszystkim

Szanowanie komunikacji nie oznacza, że każda decyzja należy do dziecka. Są sytuacje, w których decyduje dorosły.

​

Trzeba wyjść do szkoły.
Trzeba zakończyć zajęcia.
Czasem trzeba przyjąć lekarstwo.
Nie można wybiec na ulicę.
Nie zawsze można oglądać kolejną bajkę.
Nie zawsze można zostać na placu zabaw tak długo, jak się chce.

​

Dostęp do komunikacji nie oznacza prawa do otrzymania wszystkiego, czego się chce.

​

Tak samo jest przecież z nami.

Możemy powiedzieć, że nie chcemy iść do pracy, ale nie sprawi to automatycznie, że nie musimy do niej iść. Możemy powiedzieć, że nie podoba nam się decyzja drugiej osoby, choć ta decyzja nadal może obowiązywać.

​

Możliwość komunikowania się daje nam natomiast prawo do wyrażenia swojego zdania.

Dziecko korzystające z AAC ma dokładnie takie samo prawo.

​

Może powiedzieć:

NIE.
NIE CHCĘ.
JESZCZE.
INACZEJ.
JESTEM ZŁY.
NIE PODOBA MI SIĘ.

​

Nawet wtedy, kiedy odpowiedź dorosłego ostatecznie brzmi:

„Rozumiem. A jednak teraz musimy skończyć.”

​

Jeśli decyzja należy do mnie - mówię o tym wprost

Nie musimy zamieniać polecenia w pytanie tylko po to, żeby brzmiało łagodniej.

​

Zamiast:

„Chcesz już kończyć?” możemy powiedzieć: „Teraz kończymy.”

​

Zamiast:

„Idziemy się ubierać?” możemy powiedzieć: „Teraz się ubieramy.”

 

Możemy też jasno nazwać:

„Teraz ja decyduję.”

To nie odbiera dziecku podmiotowości.

​

Przeciwnie - sprawia, że sytuacja staje się czytelna i przewidywalna. Dziecko nie musi zastanawiać się, dlaczego dorosły pyta je o zdanie, a potem robi coś zupełnie niezależnie od jego odpowiedzi.

​

A może wybór jest możliwy gdzie indziej?

To, że główna decyzja należy do dorosłego, nie oznacza, że dziecko nie może mieć wpływu na nic.

​

„Teraz wychodzimy. Ty wybierasz: czerwona czy niebieska kurtka?”

„Kończymy zabawę. Możesz wybrać, co zrobimy na koniec.”

„Teraz myjemy zęby. Wybierz pastę.”

„Musimy jechać do lekarza. Możesz wybrać, co zabierzesz ze sobą.”

​

Wtedy granica jest jasna: tego nie możesz wybrać - ale tutaj decyzja naprawdę należy do Ciebie.

​

Nie chodzi przy tym o to, żeby w każdej sytuacji koniecznie znaleźć dziecku dwie opcje do wyboru.

Czasem po prostu nie ma wyboru. I to też jest w porządku.

​

Wybór to nie zawsze „to czy to”

W AAC wybór często kojarzy się z pokazaniem dwóch rzeczy: „Chcesz sok czy wodę?”,

ale możliwość decydowania może być znacznie szersza.

​

Dziecko może powiedzieć:

NIE CHCĘ ŻADNEGO.

Może poprosić o coś, czego nie pokazaliśmy.

Może chcieć zrobić coś jeszcze.

Może zmienić zdanie.

​

Dlatego warto uważać, żeby „dawanie wyboru” nie zamieniło się w wybieranie wyłącznie spośród możliwości wcześniej ustalonych przez dorosłego.

 

Jeżeli system komunikacyjny dziecka na to pozwala, powinno mieć ono również możliwość powiedzenia:

​

COŚ INNEGO.
NIE WIEM.
NIE CHCĘ.
JESZCZE RAZ.
POMÓŻ MI.

​

Bo prawdziwa komunikacja nie zawsze mieści się w odpowiedziach, które przewidzieliśmy.

​

Co robimy, kiedy dziecko wybiera coś, czego nie możemy dać?

To również jest część komunikacji.

 

Dziecko może powiedzieć:

„Chcę lody.” A my możemy odpowiedzieć: „Wiem, że chcesz lody. Dzisiaj ich nie mamy.”

 

Może powiedzieć:

„Jeszcze plac zabaw.” A my: „Chcesz zostać. Wiem. Teraz musimy wracać do domu.”

​

Komunikat dziecka został zauważony i potraktowany poważnie, mimo że jego prośba nie została spełniona.

​

To bardzo ważne rozróżnienie:

szanować komunikat nie znaczy zawsze się na niego zgadzać.

​

Uczymy znaczenia komunikacji

Dziecko korzystające z AAC uczy się nie tylko tego, gdzie znajduje się symbol NIE, CHCĘ czy KONIEC.

​

Uczy się czegoś znacznie większego:

Czy moje słowa coś znaczą?

Czy kiedy powiem „nie”, ktoś to zauważy?

Czy kiedy wybiorę drugą możliwość, dorosły ją zaakceptuje?

Czy warto podejmować wysiłek, żeby coś powiedzieć?

Czy mój komunikator rzeczywiście pozwala mi wpływać na to, co dzieje się wokół mnie?

​

Dlatego prawdziwy wybór jest czymś więcej niż ćwiczeniem komunikacyjnym.

Jest doświadczeniem sprawczości.

Nie wymaga od nas oddania dziecku wszystkich decyzji. Wymaga jedynie uczciwości.

​

Jeśli pytasz mnie o mój wybór - pozwól mi naprawdę wybrać.

Jeśli decyzja należy do Ciebie - powiedz mi o tym wprost. ❤️

​

Projekt bez nazwy (14).jpg
wrzesień (2).gif
wrzesień (1).gif
bottom of page