.png)
Komunikator nie może zostać w plecaku
Wrzesień to czas powrotu do przedszkoli, szkół, codziennych zajęć i obowiązków.
Dziecko ma przygotowany system komunikacyjny - tablet z aplikacją AAC albo książkę komunikacyjną. Rodzice przekazali go do placówki, nauczyciele wiedzą, że dziecko korzysta z komunikacji wspomagającej i alternatywnej. Wszystko wydaje się być na swoim miejscu.
Zdarza się jednak, że komunikator przez większość dnia leży w plecaku. Wyjmowany jest na zajęcia indywidualne, czasem podczas ćwiczeń przy stoliku. Dziecko wskazuje symbole, odpowiada na pytania, wykonuje zadania. Po zakończeniu zajęć komunikator wraca do torby.
Co dzieje się z możliwością komunikowania się przez pozostałą część dnia?
Komunikacja nie odbywa się według planu zajęć
Wyobraź sobie, że ktoś daje Ci możliwość mówienia tylko przez trzydzieści minut dziennie.
W tym czasie możesz odpowiadać na pytania, nazywać przedmioty, opowiadać o obrazkach. Po wyjściu z sali tracisz jednak dostęp do słów.
Nie możesz powiedzieć koleżance, że podoba Ci się jej nowa bluza. Nie możesz zapytać, dokąd idziecie, opowiedzieć o wczorajszym dniu ani wyjaśnić, że coś Ci przeszkadza. Pozostają gesty, mimika, spojrzenie i zachowanie. Czasem ktoś zrozumie, co próbujesz przekazać, innym razem nie.
Słowa, których potrzebujesz, są przecież dostępne. Problem polega na tym, że ktoś schował je do plecaka.
Dla osoby korzystającej z AAC komunikator nie jest pomocą do wykonywania ćwiczeń. Jest narzędziem, dzięki któremu może uczestniczyć w codziennym życiu.
AAC nie jest osobną aktywnością
Jednym z nieporozumień, z którymi wciąż spotykamy się w praktyce, jest traktowanie AAC jak odrębnych zajęć. Komunikator pojawia się podczas terapii, zajęć rewalidacyjnych albo w wyznaczonym czasie przeznaczonym na ćwiczenia komunikacyjne.
Tymczasem komunikacja towarzyszy nam przez cały dzień. Potrzebujemy jej podczas nauki, zabawy, posiłków, spacerów i odpoczynku. Służy do wyrażania potrzeb, ale także do komentowania, opowiadania, żartowania, zadawania pytań, nawiązywania relacji czy wyrażania sprzeciwu.
Dziecko może chcieć coś powiedzieć podczas lekcji, na szkolnym korytarzu, w autobusie albo w czasie swobodnej zabawy z rówieśnikami. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkich sytuacji, w których będzie potrzebowało swojego systemu.
Dostęp do AAC powinien być zatem elementem codzienności, a nie wyjątkiem zapisanym w planie zajęć.
Samo posiadanie komunikatora nie oznacza dostępu do komunikacji
Często słyszymy, że dziecko ma tablet lub książkę komunikacyjną. Warto jednak zapytać, gdzie ten system znajduje się w ciągu dnia.
Czy leży na półce, w szafce albo na biurku nauczyciela? Czy dziecko może samodzielnie po niego sięgnąć? Czy komunikator znajduje się na stoliku, podczas gdy dziecko bawi się na dywanie po drugiej stronie sali?
Fizyczna obecność urządzenia nie jest równoznaczna z jego dostępnością.
System komunikacyjny powinien być umieszczony w sposób umożliwiający dziecku korzystanie z niego zgodnie z jego możliwościami ruchowymi i sposobem dostępu. Powinien być również gotowy do użycia, a osoby z otoczenia dziecka muszą wiedzieć, jak go udostępnić.
Szczególnego znaczenia nabiera to w przypadku użytkowników AAC zależnych od partnera komunikacyjnego.
Niektóre osoby nie mogą samodzielnie otworzyć książki, ustawić tabletu, wskazać symbolu czy odnaleźć potrzebnej planszy. Korzystanie z systemu wymaga wówczas aktywnego udziału partnera, który udostępnia słownictwo, prezentuje możliwości i pomaga w budowaniu wypowiedzi.
W takiej sytuacji dostępność komunikacji zależy nie tylko od obecności narzędzia, lecz także od gotowości drugiego człowieka do udzielenia odpowiedniego wsparcia.
Jeżeli partner nie udostępni systemu, użytkownik może nie mieć możliwości przekazania tego, co chce powiedzieć.
Czy komunikator musi być zawsze przy dziecku?
Stały dostęp do AAC nie oznacza konieczności trzymania tabletu czy książki komunikacyjnej bezpośrednio przed dzieckiem przez cały dzień.
Podczas biegania, wspinania się, zabawy wodą czy innych aktywności korzystanie z podstawowego narzędzia może być utrudnione, a czasem nawet niemożliwe ze względów bezpieczeństwa.
W takich sytuacjach warto zastanowić się, jak zorganizować otoczenie, aby dziecko nadal miało możliwość komunikowania się.
Pomocne mogą być odpowiednie statywy, przenośne tablice komunikacyjne lub dodatkowe rozwiązania dostosowane do konkretnej aktywności. Niekiedy wystarczy, że partner komunikacyjny zadba o obecność systemu w pobliżu i udostępni go w odpowiednim momencie.
W przypadku niektórych użytkowników AAC sprawdzi się również pojedynczy symbol umieszczony w zasięgu dziecka, za pomocą którego może ono zainicjować kontakt i zasygnalizować, że potrzebuje swojego systemu komunikacyjnego.
Takie rozwiązanie nie zastępuje jednak dostępu do pełnego systemu komunikacyjnego. Nie powinno również oznaczać, że dziecko otrzyma komunikator dopiero wtedy, gdy o niego poprosi. Partnerzy nadal odpowiadają za aktywne udostępnianie narzędzia, również z własnej inicjatywy. Symbol może być dodatkowym sposobem na rozpoczęcie interakcji i uzyskanie dostępu do potrzebnego słownictwa.
W przypadku osób zależnych od partnera konieczne może być regularne prezentowanie dostępnego słownictwa oraz uważne obserwowanie sygnałów świadczących o chęci nawiązania kontaktu.
Nie każda sytuacja wymaga identycznego rozwiązania. Istotne jest świadome planowanie dostępu do komunikacji, również wtedy, gdy korzystanie z podstawowego narzędzia jest utrudnione.
„On i tak nie korzysta z komunikatora sam”
Brak samodzielnego korzystania z systemu bywa powodem, dla którego komunikator pozostaje odłożony na bok.
Skoro dziecko nie sięga po tablet, nie inicjuje wypowiedzi albo potrzebuje pomocy w korzystaniu z książki komunikacyjnej, pojawia się przekonanie, że narzędzie nie musi być stale dostępne.
Warto jednak zastanowić się, w jaki sposób dziecko ma zdobywać doświadczenia związane z korzystaniem z AAC, jeśli przez większość dnia nie ma okazji obserwować jego używania ani podejmować własnych prób komunikacyjnych.
Poznawanie systemu wymaga czasu i wielu doświadczeń w naturalnych sytuacjach. Dziecko potrzebuje obserwować, jak partnerzy korzystają z AAC podczas komentowania wydarzeń, opowiadania, zadawania pytań czy wyrażania emocji.
Nie oznacza to, że każda osoba korzystająca z AAC osiągnie pełną samodzielność. Niektórzy użytkownicy będą stale potrzebowali wsparcia partnera komunikacyjnego, niezależnie od czasu i intensywności oddziaływań.
Zależność od partnera nie odbiera prawa do komunikacji. Przeciwnie, wymaga od otoczenia szczególnej dbałości o jej dostępność.
Komunikator potrzebny jest również w domu
Dostęp do AAC nie powinien kończyć się wraz z wyjściem ze szkoły czy gabinetu terapeutycznego.
Dom daje wiele naturalnych okazji do rozmowy. Można skomentować oglądany film, zaprotestować przeciwko decyzji rodzeństwa, opowiedzieć o wydarzeniach z całego dnia, zapytać o plany na jutro albo podzielić się czymś zabawnym.
Nie każda rozmowa musi mieć określony cel terapeutyczny. Nie trzeba przy każdej okazji ćwiczyć konkretnego słownictwa ani oczekiwać od dziecka określonej odpowiedzi.
W codziennym życiu komunikujemy się przede wszystkim dlatego, że chcemy coś przekazać drugiej osobie. Dziecko korzystające z AAC potrzebuje takich samych możliwości.
Warto więc zadbać o to, aby komunikator nie pozostawał w torbie po powrocie do domu i był dostępny również podczas zwyczajnych, rodzinnych aktywności.
AAC nie zastępuje innych sposobów komunikowania się
Zapewnienie dostępu do systemu AAC nie oznacza, że każdy komunikat dziecka powinien zostać przekazany za pomocą tabletu lub książki.
Gesty, mimika, wokalizacje, spojrzenie, ruch ciała czy mowa nadal pozostają ważnymi sposobami komunikowania się. Nie powinniśmy ignorować tych sygnałów ani wymagać użycia symbolu, zanim odpowiemy na potrzebę dziecka.
AAC ma poszerzać możliwości komunikacyjne, a nie zastępować sposoby, z których dziecko już skutecznie korzysta.
Jednocześnie fakt, że potrafimy odczytać znaczenie konkretnego gestu czy spojrzenia, nie powinien być powodem ograniczania dostępu do systemu. Kolejny komunikat może dotyczyć czegoś, czego nie będziemy w stanie odgadnąć.
Dostęp do języka daje możliwość przekazywania coraz bardziej złożonych i precyzyjnych treści, również takich, których partner komunikacyjny się nie spodziewa.
Komunikator powinien być tam, gdzie toczy się życie
Warto czasem przyjrzeć się zwykłemu dniowi dziecka. Nie tylko temu, jak radzi sobie podczas terapii i ile symboli potrafi wskazać na polecenie, lecz przede wszystkim temu, jakie ma możliwości komunikowania się w naturalnych sytuacjach.
Czy może spontanicznie coś powiedzieć? Czy ma dostęp do swojego systemu podczas przerw i swobodnej zabawy? Czy partnerzy komunikacyjni potrafią udostępnić mu słownictwo wtedy, gdy pojawia się potrzeba rozmowy?
Ważne jest również to, czy dziecko może komunikować się bez oczekiwania na inicjatywę dorosłego i czy ma możliwość przekazania czegoś, czego nikt wcześniej nie zaplanował.
System AAC staje się rzeczywistym narzędziem komunikacji wtedy, gdy jest obecny w codziennym życiu użytkownika, a nie wyłącznie podczas wyznaczonych zajęć.
Nie wystarczy, że dziecko ma komunikator.
Musi mieć do niego dostęp wtedy, kiedy ma coś do powiedzenia. ❤️



